Dobrze znasz tę narrację: młodzi siedzą w telefonach, nie wychodzą z domu, kultura instytucjonalna ich nie interesuje. Po pandemii tym bardziej. To jeden z tych „oczywistych” obrazów, które widzimy tak często, że przestajemy je weryfikować. Dzięki diagnozie sektora kultury GZM zyskaliśmy dane oparte na próbie 6000 mieszkańców Metropolii i postanowiliśmy sprawdzić, czy ten obraz ma pokrycie w danych. Wyniki mocno nas zaskoczyły.
Karol PiekarskiAnaliza
Zacznijmy od najważniejszego: osoby poniżej 30. roku życia uczestniczą w kulturze częściej niż wszystkie pozostałe grupy wiekowe. Nie w jednej kategorii, a we wszystkich.
Kino? 69% młodych było tam przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wobec 49% wśród osób w wieku 30-59 lat. Koncerty? 55% wobec 40%. Muzea i galerie? 32% wobec 25%. Dom kultury? 27% wobec 21%. Teatr? 19% wobec 14%. Nawet filharmonia: 13% wobec 10%.
Odsetek osób uczestniczących przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy (w %, dane ważone). N: poniżej 30 = 1126, 30–59 = 3736, 60+ = 1140.
Nie porównujemy tu młodych z seniorami. Porównujemy z osobami w pełni aktywnymi zawodowo, w szczycie kariery. W każdej kategorii osoby poniżej 30. roku życia prowadzą. To nie jest historia jednej instytucji ani jednego gatunku. To wzorzec, który powtarza się w całym spektrum kultury instytucjonalnej.
I tu pojawia się paradoks. Gdy zadano otwarte pytanie „czym jest dla ciebie kultura?”, młodzi niemal dwukrotnie rzadziej niż 30-59-latkowie spontanicznie wymieniali teatr, operę czy muzeum: zaledwie 1,1% wobec 2,4%. Co mówili zamiast tego? „Kultura osobista, zachowanie, tolerancja” (22%) albo „sztuka i wyrażanie siebie” (10%).
Najmłodsi definiują kulturę przez pryzmat osobisty, nie instytucjonalny. Myślą o niej nie jako o budynku z kolumnami, ale o sposobie bycia i ekspresji.
A jednak to właśnie oni najczęściej przekraczają progi tych instytucji. Nie mówią „kultura”, ale ją robią – częściej niż ktokolwiek inny.
Dla organizatorów życia kulturalnego to ważna wskazówka. Młodzi przychodzą po doświadczenia, nie po markę instytucji. Jeśli w ankiecie nie wymieniają teatru jako „kultury”, to nie dlatego, że tam nie chodzą. Słowo „kultura” po prostu znaczy dla nich coś szerszego.
Najmłodsi nie są po prostu częstszymi gośćmi instytucji. Oni robią więcej *wszystkiego*. Gdy sprawdziliśmy wskaźniki braku aktywności (ile osób w danej grupie nie robi „nic” w danej kategorii), różnice okazały się ogromne.
Odsetek osób deklarujących brak jakiejkolwiek aktywności w danej kategorii (w %). Im niższy wynik, tym większe zaangażowanie.
W każdym wymiarze najmłodsi mają najniższy odsetek osób nieaktywnych. Różnica w kulturze cyfrowej jest najbardziej uderzająca: tylko 23% osób poniżej trzydziestki nie korzysta z żadnej formy kultury online, podczas gdy wśród 30-59-latków to 47%, a wśród 60+ aż 67%.
Osoby poniżej trzydziestki mają też szerszą definicję tego, co jest kulturą. Gry komputerowe uznają za kulturę o 10 punktów procentowych częściej niż starsi, modę o 9 pp, gotowanie o 6 pp. Aż 24% śledzi instytucje kultury w mediach społecznościowych (wobec 16% wśród 30-59-latków). A 73% deklaruje jakąkolwiek aktywność twórczą, wobec 65% wśród starszych.
Skoro młodzi są tacy aktywni, to skąd bierze się mit o wycofanym pokoleniu? Bo część młodych rzeczywiście jest nieaktywna. Około 28% deklaruje zero lub jedną aktywność z listy obejmującej 11 form uczestnictwa w kulturze (od kina i koncertów po biblioteki i zoo). Ale to nie jest problem pokoleniowy. To problem strukturalny, napędzany przez płeć i geografię.
Gdy rozłożyliśmy dane na wiek, płeć i wielkość miasta, zobaczyliśmy, że te same czynniki działają w każdej grupie wiekowej.
| K 100 tys.+ |
K <100 tys. |
M 100 tys.+ |
M <100 tys. |
|
|---|---|---|---|---|
| Poniżej 30 | 2,849% nieakt. |
2,5611% |
2,438% |
2,1816% |
| 30–39 | 2,7313% |
2,2618% |
2,1818% |
1,6027% |
| 40–49 | 2,5815% |
2,0124% |
2,0622% |
1,6231% |
| 50–59 | 2,2722% |
1,8532% |
1,7124% |
1,7231% |
| 60+ | 2,0024% |
1,3140% |
1,6733% |
1,0943% |
Średnia liczba aktywności kulturalnych (indeks 0–11) i odsetek osób z zerową aktywnością. K = kobieta, M = mężczyzna. Dane ważone.
Najaktywniejsza grupa to kobiety poniżej 30 lat w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców: średnio 2,84 aktywności, tylko 9% zupełnie nieaktywnych. Najmniej aktywna to mężczyźni po 60. roku życia w małych miastach: średnio 1,09, aż 43% bez żadnej aktywności. Rozstrzał jest prawie trzykrotny.
Kluczowa obserwacja: w każdym przedziale demograficznym (ta sama płeć, ta sama wielkość miasta) młodość dodaje od 0,2 do 0,6 punktu do średniej. Ale geografia bije wiek na głowę. Młody mężczyzna w mieście poniżej 100 tys. (2,18) ma dokładnie tyle samo aktywności co trzydziestolatek w dużym mieście (2,18). A mężczyźni 30-49 w mniejszych miastach (1,61) są mniej aktywni niż mężczyźni 60+ w dużych miastach (1,67), choć są o pokolenie młodsi.
Nieaktywni młodzi mężczyźni nie są wyjątkiem. Ten sam wzorzec widać w każdym pokoleniu, tyle że z wiekiem się pogłębia.
Wśród młodych mieszkańców GZM istnieją de facto dwa równoległe światy. Gdy porównaliśmy osoby aktywne kulturalnie (3+ aktywności) z nieaktywnymi (0-1), przepaść okazała się dramatyczna.
Porównanie aktywnych (3+ aktywności) i nieaktywnych (0–1 aktywności) osób poniżej 30. roku życia (w %). Skala 0–100%. Dane ważone. Uwaga: dla wskaźników „brak X" im mniejsza wartość, tym lepiej — dla Znajomości GZM i czytania odwrotnie.
Kim są ci nieaktywni? To częściej mężczyźni, częściej mieszkańcy mniejszych miast, częściej osoby pracujące lokalnie. 19% z nich wprost deklaruje brak zainteresowania kulturą. Ale uwaga: ich sytuacja zdrowotna i rodzinna nie różni się od aktywnych rówieśników, proporcje osób z dziećmi czy z ograniczeniami zdrowotnymi są praktycznie identyczne. Różni ich dostęp do informacji i kapitał społeczny.
24% nieaktywnych młodych nie korzysta z żadnego źródła informacji o kulturze. Czy to świadomy wybór, czy efekt braku dostępnych kanałów? Tego z danych nie odczytamy, ale skala zjawiska sugeruje problem systemowy.
Osoby poniżej 30. roku życia to najaktywniejsza kulturalnie grupa w metropolii. Chodzą częściej, robią więcej, tworzą więcej – i to przy niższym budżecie: średnio 115 zł miesięcznie wobec 119 zł wśród 30-59-latków.
Ale instytucje kultury nie są najważniejsze na ich mentalnej mapie. Najmłodsi przychodzą po doświadczenia, nie po marki. Kultura to dla nich sposób bycia, nie punkt na liście „powinno się”.
Prawdziwym wyzwaniem nie jest wiek, lecz sytuacja w mniejszych miejscowosciach. Dotyczy to nie tylko młodych: w każdej grupie wiekowej mężczyźni z mniejszych gmin są najbardziej odcięci od oferty kulturalnej.
Jeśli zarządzasz instytucją kultury: do zaangażowanych młodych pewnie już docierasz. Pytanie brzmi, jak dotrzeć do reszty. Być może oferta i kanały komunikacji po prostu nie trafiają do ich świata.