Masz dzieci i mieszkasz w metropolii? Statystycznie rzecz biorąc, najprawdopodobniej jeździsz na wydarzenia kulturalne samochodem, narzekasz na brak czasu, ale jednocześnie wierzysz, że kultura buduje relacje rodzinne. Skąd to wiemy? Zapytaliśmy nasz chatbot – i pozwoliliśmy mu poprowadzić nas przez dane.
Karol PiekarskiAnaliza
W ramach diagnozy sektora kultury GZM zebrano odpowiedzi od ponad 6000 mieszkańców regionu. To ogromny zbiór danych, który kryje w sobie setki zależności. Problem w tym, że surowe tabele nie opowiadają historii. Dlatego stworzyliśmy narzędzie, które pozwala rozmawiać z danymi w języku naturalnym. Postanowiliśmy sprawdzić, co powie nam o rodzicach.
Zamiast formułować skomplikowane zapytania SQL, zadaliśmy proste pytanie: „Czy jesteś w stanie znaleźć coś zaskakującego w danych?”. Model zaproponował kilka kierunków analizy – wybraliśmy dwa, które brzmiały najbardziej intrygująco.
Model: Proponuję sprawdzić paradoks dochodów i barier: czy osoby o najwyższych dochodach częściej narzekają na brak czasu niż osoby o niższych dochodach na brak pieniędzy? Sprawdzimy też, jak na te bariery wpływa posiadanie dzieci.
I tak zaczęła się rozmowa, która doprowadziła nas do kilku nieoczywistych wniosków.
Osoby mniej zamożne częściej wskazują barierę finansową, a lepiej zarabiające narzekają na brak czasu. To raczej potwierdzenie intuicji niż odkrycie. Dane z GZM są tu zgodne z oczekiwaniami: w grupach o najniższych dochodach główną barierą są finanse (48,7%), w grupie powyżej 8000 zł – brak czasu (45,5%).
Ciekawsze jest to, jak posiadanie dzieci modyfikuje tę zależność. Dzieci działają jak wzmacniacz bariery czasowej – niezależnie od zarobków. W grupie zarabiającej 6001–7000 zł rodzice skarżą się na brak czasu o 12 punktów procentowych częściej niż osoby bezdzietne (49,3% vs 37,5%). Natomiast wśród najzamożniejszych rodziców (powyżej 8000 zł) bariera finansowa niemal znika, ale deficyt czasu osiąga szczyt. To pokazuje, że instytucje kultury w GZM nie konkurują z Netflixem – konkurują z napiętym kalendarzem rodzinnym.
Wbrew obawom, że kultura cyfrowa „kradnie” publiczność instytucjom, dane sugerują coś przeciwnego. Osoby najaktywniej korzystające z kultury online to te same osoby, które najczęściej odwiedzają teatry i filharmonie.
Kultura w internecie nie jest substytutem, ale raczej uzupełnieniem dla osób o wysokim kapitale kulturowym. Im więcej ktoś „konsumuje" kultury w sieci, tym większe prawdopodobieństwo, że spotkamy go na widowni teatru.
To odkrycie prowadzi do kolejnego pytania: jakie dokładnie aktywności cyfrowe wybierają rodzice?
Analiza aktywności online pokazuje, że rodzice wybierają formaty dopasowane do napiętego grafiku:
Rodzice szukają treści elastycznych czasowo lub wizualnie angażujących, które można oglądać wspólnie z dziećmi.
Odsetek respondentów korzystających z danej formy kultury cyfrowej (w %)
Wyjścia z domu rządzą się innymi prawami. Rodzice wybierają miejsca, gdzie obecność dziecka jest przewidziana i mile widziana:
Instytucje „wysokie” – teatry, muzea, filharmonie – notują wśród rodziców niższe wyniki. Teatr odwiedza tylko 6% rodziców (wobec 7,1% bezdzietnych), filharmonię – 2,5% (wobec 3,8%).
Jedną z najbardziej wyrazistych różnic między rodzicami a osobami bezdzietnymi jest sposób docierania na wydarzenia. Aż 71,4% rodziców wybiera własny samochód – wobec 50,8% u osób bezdzietnych. Komunikacja miejska? Tylko 38,8% rodziców (vs 54,6% bezdzietnych).
To ma ogromne znaczenie dla organizatorów wydarzeń. Zapytaliśmy chatbot o ranking miast i powiatów pod kątem transportu:
Wybrane miasta i powiaty GZM pokazujące skrajne wartości w wykorzystaniu samochodu i komunikacji publicznej (w %). Respondenci mogli wskazać więcej niż jeden środek transportu.
Tu czekała nas największa niespodzianka. W miastach, gdzie rodzice najczęściej korzystają z komunikacji publicznej (Chorzów, Świętochłowice, Gliwice, Dąbrowa Górnicza), bariera dojazdu jest wskazywana niemal trzykrotnie częściej niż w pozostałych miejscach.
| Bariera | „Zbiorkomowe" | Pozostałe | Różnica |
|---|---|---|---|
| Dojazd | 27,5% | 10,3% | |
| Wysokie ceny | 56,4% | 39,2% | |
| Brak czasu | 56,4% | 47,9% |
Miasta „zbiorkomowe": Chorzów, Świętochłowice, Gliwice, Dąbrowa Górnicza. Różnica w punktach procentowych.
Poleganie na transporcie zbiorowym z dziećmi jest postrzegane jako uciążliwe, nawet jeśli jest to główny środek transportu. Rodzice w tych miastach częściej zostają „u siebie” – aż 69% korzysta z kultury w swoim mieście, podczas gdy w „miastach samochodowych” rodzice chętniej wyjeżdżają do innych części GZM (35,6%).
Rodzice są grupą bardzo aktywną w śledzeniu lokalnych źródeł informacji:
W mniejszych miejscowościach tradycyjna „poczta pantoflowa” i plakaty mają jeszcze większą siłę. W dużych miastach dominują social media.
Rozmowa z chatbotem pozwoliła nam odkryć kilka wzorców, które trudno byłoby zauważyć, przeglądając surowe tabele:
Dla instytucji kultury to sygnał: nie konkurujesz z Netflixem, konkurujesz z kalendarzem. A jeśli chcesz dotrzeć do rodziców – postaw na lokalne portale i social media, nie zapomnij o parkingu, a przede wszystkim: pokaż, że dzieci są u ciebie mile widziane.